lukisincanada blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2009

    Poniedziałek I wtorek

     Jeżeli odnosicie wrażenie, że podczas długiego weekend nic się nie działo, to oznacza, że jesteście w błędzie z którego mogą wyprowadzić was tylko zdjęcia, które postaram się zdobyć. Generalnie poniedziałek był dniem dalszych kompletnie nieudanych połowów :D, ale… Była też dobra wiadomość… byłem 2-gi w scrabble angielskie i już się obawiają co będzie za parę miesięcy :D  We wtorek czyli dzisiaj około 14 po długiej pięciogodzinnej podróży powróciłem do Stratford. Możecie mi wierzyć, albo nie ale tutejsze drogi nie są przystosowane do Hondy Fit :D   A jutro znowu do szkoły :D

    Niedziela  Od 7 rano byliśmy na nogach. Przygotowaliśmy sprzęt wędkarski i w drogę.  Przez 7 godzin dryfowaliśmy w pobliżu łowisk na daremnie, ale jak to mawia Gary w fishing-u najważniejsze jest „hanning out with guys” .  Resztę dnia spędziłem na opalaniu się i praktykowaniu zarzucania wędki, czy jak to mówią Kanadyjczycy „Castingu”.  Pogoda była tak wyśmienita, że nawet popływałem sobie w zimnej wodzie pomiędzy rozpędzonymi narciarzami wodnymi (nasza łódka miała za mały silnik na tego typu zabawy L ).

    Sobota Przed nami była masa pracy- trzeba było wykonać 3 kursy na ląd i powrotem (1h w obie strony każdy). Dla takiej misji potrzeba prawidłowego śniadania, a nic tak nie krzepi jak omlet.  Rozpocząłem krojenie składników i… odciąłem sobie kawałek palca. Na szczęście na boku więc dalej zachowuję symetrię :D (dla nielicznych osób, które by się martwiły, nic prawie się nie stało tylko parę milimetrów z boku i już się prawie zagoiło). Około 14 na wyspę dotarli już wszyscy, w tym moja licencja wędkarska i mogłem rozpocząć połów. Namiętnie zarzucaliśmy wędki w różnych częściach wyspy, ryby próbowały naszych sztucznych robaczków, ale żadna nie chciała się nadziać. Jack złowił pierwszą około 11 w nocy, był to Rock Bass (Pol. Bass Czerwonooki), który nie zawiera zbyt wiele mięsa, więc go wypuściliśmy. Jakiś kwadrans później udało mi się złowić odrobinę mniejszą sztukę. Zadowoleni z połowu udaliśmy się na zasłużony wypoczynek, bo przecież od rana trzeba znowu łowić :D

    Piątek

     Dzisiejszy dzień rozpocząłem w wielkim pośpiechu. Między 10, a 11 miał przyjechać po mnie Gary mój counselor. A ja po poprzednim dniu byłem tak padnięty, że spałem do 9 :D, a trzeba się przecież jeszcze spakować. Skończyło się na wrzucaniu do walizki czego popadnie, bo przecież nie wiem kompletnie, co może się przydać. Po 5h jazdy dotarliśmy na miejsce nad   Lake Weslemkoon. Byłem zachwycony. To trudno jest opisać, dlatego postaram się załatwić jakieś zdjęcia (mój aparat jest ciągle w drodze). Po dotarciu na wyspę sprawdziliśmy wszystkie 3 chatki, zjedliśmy burgery z rusztu i przez resztę wieczoru graliśmy w Scrabble (przegrałem tylko 60 punktami i jestem z tego dumny). Przygodę miałem dopiero nocą. Tylko jedna z chatek jest wyposażona w łazienkę, pozostałe mają wychodek (nie muszę dodawać, że nasza nie miała). W środku nocy udałem się poza domek i w tym momencie słyszę- auuuuuuuuu (cos na kształt wilka). Muszę przyznać, że było to trochę niepokojące. Dopiero rano dowiedziałem się, że był to ptak Luna, który ma tę cudowną właściwość, że nurkuje w poszukiwaniu ryb nawet na 60 metrów pod powierzchnię.

    Czwartek

     Na historii dowiedziałem się, że na poprzedniej lekcji skończyliśmy średniowiecze (w ciągu jednej lekcji).  Dwie najbliższe poświęcimy na renesans, a następnie przejdziemy do reformacji.  Przez całą lekcję oglądaliśmy film o florenckiej rodzinie Medici. Notabene polecam.  Na angielskim omawialiśmy sposoby rozwiązywania testów zamkniętych (do Ontario Literatur Test). Geografia kolorowanek ciąg dalszy. WC i tu znowu męka. Interpretowaliśmy fragment Mrs. Dalloway oraz uczyliśmy się jak pisać Memoire (1000 słów na przyszły czwartek), a i zapomniałbym dostaliśmy cały bukiet felietonów około 80str do przeczytania na wtorek.  Generalnie nie wytrzymałem i poszedłem zapisać się na rozmowę w sprawie zmiany kursów, choć  zaraz po powrocie do szkoły pójdę to odwołać.

    Środa

    Historia to przyjemny przedmiot. Dzisiaj omawialiśmy realia XIV Europy. Coś co u nas robi się w 4 klasie podstawówki :D Na tym niestety kończą się przyjemności, na angielskim omawialiśmy poetyckie środki stylistyczne (dużo więcej niż na Polskim), a na jutro mam całą listę 50 pozycji do których muszę wymyślić przykłady (będzie się działo). Na Geo kolorowanie mapek, więc fajnie jest. Writer’s Craft. Lepiej nie wspominać, znowu strona A4 do napisania i jeszcze więcej długoterminowych projektów (3 nowe). Po lekcjach poszedłem do departamentu od sportu dowiedzieć się gdzie mogę grać. Akurat na tapecie jest siatkówka, więc poszedłem na trening. Pierwsze wrażenie- jestem niski, pozostali byli min 6in wyżsi. Dam radę, ale pisanie znowu okazało się męką do północy. Na szczęście w piątek wyjeżdżam z Garym na długi weekend, więc będę miał czas na odległe projekty.

    Na wstępie chcę przeprosić wszystkich zainteresowanych moim życiem za niedogodność czekania na nowe wieści, ale zostałem chwilowo przygnieciony przez rzeczywistość, ale zacznę od początku. Pierwszego września był pierwszy dzień w szkole, dlatego musiałem zadbać, żeby moja koszula była vizirowo biała. Na szczęście po tej stronie oceanu nie mają vizir, bo ładnie bym wyglądał pośród metali, emo i skatów. Razem z Marianna (Exchange student z Brazylii) udaliśmy się do szkoły po spotkaniu Rotary. W środku panował straszny tłok, ale udało mi się dowiedzieć,  że ciągle nie mam historii na pierwszej lekcji, In fact nie miałem na niej nic.  Już myślałem, że będę się nudził (nie znałem jeszcze nikogo w szkole), kiedy spotkałem Ellen. Wtedy się zaczęło. W ciągu 15 minut jakie dzieliły mnie od rozpoczęcia się pierwszej lekcji poznałem ok. 50 osób, których imion do dzisiaj nie pamiętam, choć często z nimi rozmawiam (stanowią ok. 30 % osób, nie zaliczanych do różnych podejrzanych subkultur i 60% reprezentacji szkoły we wszystko). Przez pierwszą lekcję, która z przyczyn technicznych trwała ponad 2h zegarowe rozmawiałem z Briette i Kate. Muszę zasmucić wszystkich. Nie zadawały pytań w stylu: „czy w Polsce jest noc?” (rzeczywiste pytanie zadane Gugixowi w Kentucky) oraz nie miałem problemu z zamkiem kodowym do szafki. Jeżeli kogoś rozczarowałem trudno. Moją pierwszą lekcją był angielski. Nie działo się na nim za wiele głównie sprawy organizacyjne.  Niestety poznałem tylko sporo dziewczyn, bo faceci byli mało rozmowni, co jak się później dowiedziałem metale nie zadają się z Ramami ( Gunter the RAM(kozioł) to nasza szkolna maskotka, ale również nazwa osób w różnych szkolnych drużynach sportowych, jeszcze nigdzie nie grałem, ale widać widzieli mnie w towarzystwie innych), a piątoklasiści nie zadają się generalnie z młodszymi( piątoklasiści to Ci co zostali jeszcze jeden rok po Grade 12 żeby poprawić oceny, bo chcą wyższe stypendium, albo jeszcze jeden rok zabawy) niby jestem pierwszy rok tutaj, ale uznali mnie z racji wieku za swojego. Po angielskim miałem geografię- szumnie nazwaną World Issues. Fajna zabawa, choć  uchodzę tam za geniusza :D, bo nikt inny nie umiał wskazać na mapie z pamięci 20 krajów na świecie. Na przerwie pomiędzy geografią i Writer’s Craft   poznałem Sebastiana (nie jest z Polski), który jest zagorzałym komunistą. Jego znajomość materii mnie zbiła z nóg. Wiedział więcej o komunizmie w Polsce niż ja. (Umiał wymienić wszystkich towarzyszy pierwszych sekretarzy partii z pamięci razem z datami, a także znał co robili ect. I to dla wszystkich krajów naszego regionu). Rozmawialiśmy po cichu przez pół pisania (praca w grupach). Wtedy jeszcze byłem nieoświecony i nie wierzyłem w to co mówi Ms. Scott, że jeżeli ktoś nie kocha pisania  to umrze na jej lekcji.  Przekonałem się o tym przy pracy domowej. Do grudnia mamy napisać felieton na 10 000 słów z co najmniej trzema primary sources, a na następną lekcję próbkę naszego pisania na stronę A4 (400 słów). Skończyłem o północy i odłożyłem blogowanie na następny dzień. Dziś wiem, jak bardzo się myliłem. P.S zapomniałem napisać, że już dzwonili ze szkoły do domu, ale tylko żeby powiedzieć, że zmienił mi się plan i mam historię  jutro rano :D

    z przyczyn technicznych notatki nie bedzie :( napisze ją jutro.


    • RSS