Wszystkich którzy podążali na bieżąco za moim blogiem przepraszam za tą przedłużającą się ciszę, ale zostałem ściśnięty z jednej strony przez treningi, a z drugiej przez prace domowe, których muszę przyznać ze skruchą nie robiłem na bieżąco, tylko odkładałem na później, aż okazało się, że muszę napisać je na jutro. Generalnie zadają naprawdę dużo. Na essay porównywalny do tego który pisze się w IB z polskiego miałem tutaj tydzień. Jak zapewne nie wiecie, dołączyłem do drużyny Cross-country (biegi przełajowe) to tutaj w przeciwieństwie do Polski i USA najbardziej prestiżowa dyscyplina. Treningi są mordercze, przeciętnie biegam między 10-14 km na dzień przez 6 dni w tygodniu. Moje pierwsze zawody 2 tygodnie temu to była porażka. Wystartowałem za szybko i zanim odzyskałem oddech byłem już bardzo daleko, a ilość energii którą zużyłem okazał się za duża. Zakończyłem na 130 miejscu (na 259 biegaczy) z czasem 29:48 minut. Zapomniałem napisać, że dystans senior boys to 7358m.W zeszły czwartek biegłem kolejne zawody. Jestem z nich bardzo zadowolony. Skończyłem na 47 miejscu z czasem 25:06 minut (dystans był odrobinę krótszy 6850m). Co jest wspaniałym czasem biorąc pod uwagę, że jest to mój pierwszy sezon treningowy, a najlepsi sportowcy z zawodów high school startują w olimpiadzie.Wczoraj biegłem w biegu w stylu Run Warsaw tylko z mniejszą skalą. Przebiegłem 10km w 42min, co dało mi 25 miejsce w klasyfikacji generalnej i 4 w kategorii poniżej 19 lat.  Niby nie jest źle, ale liczyłem na więcej .  W między czasie miałem 2 konferencje wymieńców. Pierwsza była w Owen Sound, a druga skończyła się wczoraj i była w Toronto. Z powodu pogody nie zobaczyłem wiele, ale to o widziałem nie zrobiło nam mnie najlepszego wrażenia.