Dzisiejszy dzień rozpocząłem standardową miseczką Kellogsów :D Moja rodzina należy do Memorial Baptist Church, więc udałem się z nimi do kościoła baptystów. Muszę przyznać, że nigdy nie uczestniczyłem w ich liturgii i obawiałem się, że nie będę wiedział, jak się zachować. Okazało się, że trafiliśmy na zakończenie tygodniowego kursu biblijnego dla dzieci. Co mnie zaskoczyło??? Brało w nim udział 142 dzieci, przez te pięć dni opiekowało się nimi bezpośrednio 70 osób (nie wszyscy w jednym czasie, ale co najmniej 30 osób na raz.) Wiele z nich brało urlop w pracy, żeby pomóc. W całe przedsięwzięcie zaangażowanych było ponad 120 osób. W piątek odbył się festyn (pisałem o tym}, w którym udział wzieło ponad 1400 osób. 110 wyraziło chęć bliższego zapoznania się z wiarą chrześcijańską.  Jak uda mi się zdobyć to zamieszczę parę zdjęć, żeby pokazać ogrom pracy włożonej w to przedsięwzięcie. Ale wracając do tematu. W miejscu modlitwy nie było ołtarza. Pastor ubrany był w taki sam zielony T-shirt jak wszyscy którzy brali udział w tygodniu biblijnym. Z okazji pogrzebu przytoczył cytaty z biblii wyjaśniające sens śmierci, co muszę przyznać było bardziej pouczające niż wszystko co do tej pory słyszałem- nareszcie osąd Pisma został pozostawiony mojej osobie z lekkim nakierowaniem na co powinienem zwrócić uwagę(generalnie są dobrzy w piśmie). Następnie były nauki dla dzieci. Co ciekawe nie bajeczki w stylu :”bądźcie dobrzy, bo jak nie to was Bozia pokara”. Baptyści wierzą, że jedynie sławiąc Boga zyskają odkupienie, dlatego dzieci uczono jak ważne jest przekazywanie informacji o Bogu innym ludziom. Po drodze odbyło się parę modlitw ( coś na kształt podziękowań za to co dobrego działo się w parafii, żadnych formułek). Następnie większość osób poszła na dwór zjeść przyniesiony ze sobą lunch.  Cała modlitwa trwała ok. 2h, ale było to niesamowite przeżycie. Bóg był naprawdę blisko (przynajmniej taki jakiego sobie wyobrażałem wcześniej) , a jeżeli ktoś chce posłuchać jakiej muzyki używano do modlitwy niech wpisze w youtube.com : God Rocks (trochę inne klimaty niż Polska muzyka kościelna).  Odkrycie nr2. Kanadyjczycy uwielbiają jeść na mieście nawet jeżeli nie ma to sensu. Po kościele ok. 11.50 poszliśmy do restauracji (coś bardziej na kształt Fast foods), żeby zjeść……….. śniadanie :D:D:D Muszę przyznać mieli tam wyśmienitą Cesar Salad :D Odwiedziłem jeszcze dzisiaj mojego counselora. Miałem tylko pożyczyć rower, a skończyło się na ponad godzinnej pogawędce. Jest naprawdę miły i jadę z nim na ryby podczas długiego weekendu (4,5,6,7,8 września)na wyspę do ich chatki :D A jest również szansa, że zabiorę się z nimi do ich domku na Florydzie jak będą jechali :D (to koniec listopada/grudzień). A pozatym czeka mnie dużo pracy bo w zimie trzymają rowery na podwórku, a szkoda bo dobry sprzęt to był L